Radykalizm ewangeliczny

Bardzo często papież Jan Paweł II w swoich wystąpieniach, szczególnie skierowanych do ludzi młodych, zachęcał do radykalizmu ewangelicznego. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, drogi Czytelniku, o co tu chodzi? Jak to jest, czy można być "zwykłym" (?) lub "radykalnym" chrześcijaninem? A może chodzi tu o fanatyzm religijny?

Według "Słownika języka polskiego" PWN, słowo "radykalizm" oznacza: "bezkompromisowość, skrajność w poglądach i metodach działania, postępowania; postawa i działanie skrajne co do środków i celów". No tak, "bezkompromisowość, skrajność w poglądach i metodach działania", czyli jednak fanatyzm religijny; czytaj: kara śmierci dla innowierców, niszczenie pomników innych religii, wszechwładni kapłani, itp. Czy do tego wzywa papież?

Wydaje mi się, że kluczowym słowem jest słowo "ewangeliczny". Nasze życie jest swoistą drogą do Raju, a pouczenia zawarte w Ewangeliach są znakami drogowymi. Coś w rodzaju "Uwaga! Przepaść. Tam nie idź" innymi słowy: "nie rób tego, to jest złe". Radykalizm ewangeliczny polega na rozumieniu każdego ostrzeżenia i respektowaniu go. Jeszcze raz powtórzę - "bezkompromisowość". To znaczy, brak akceptacji dla zła. Właśnie dla zła, nie dla osoby, która źle postępuje. Chodzi o postawę szczerą tzn. powiedzenie wprost "postępujesz źle, nie akceptuję tego - ale kocham cię i martwię się o ciebie". To znaczy obiektywny system wartości oparty na Ewangelii, nie relatywizm moralny.

Według mnie, właśnie relatywizm moralny jest dziś największym zagrożeniem dla ludzi młodych. Bardzo często słyszymy, że każdy ma prawo do własnego zdania. Owszem, ma prawo, ale pod warunkiem, że nie opiera się ono na fałszu. Jeżeli osoba "A" twierdzi, że suknie czerwone są ładniejsze od niebieskich, a osoba "B", że jest odwrotnie, to wszystko jest w porządku. Natomiast jeżeli osoba "A" twierdzi, że 2+2=5, a osoba "B", że 2+2=4 to znaczy, że osoba "B" ma rację, zaś osoba "A" myli się. Prawda nie leży pośrodku, osoba "A" nie ma prawa do własnego zdania. To, że 2+2=4, jest po prostu obiektywną prawdą. Podobnie jest z wartościami moralnymi. Coś jest albo dobre, albo złe. Radykalizm ewangeliczny polega na jasny rozróżnieniu jednego od drugiego, innymi słowy na nie oszukiwaniu samego siebie.

Wielu ludzi twierdzi, że nie należy wyrażać żadnych skrajnych opinii, bo przecież nikt nie zna wszystkich okoliczność danego wydarzenia, bo prawda leży pośrodku itp. A jednak jest Ktoś, kto zna wszystkie okoliczności każdego wydarzenia. Tą osobą jest Bóg. Pismo Święte zostało napisane przez ludzi którzy byli pod natchnieniem Ducha Świętego, dlatego nazywa się Słowem Bożym. Bóg czuwając nad autorami Pisma Świętego znał wszystkie wydarzenia, które nastąpią na ziemi, aż do końca świata. Przecież istnieje poza czasem i jest wszechwiedzący. Dlatego wszystko, co jest napisane w ewangeliach, odnosi się zarówno do ludzi, którzy żyli 2000 lat temu, jak i do nas i do tych, którzy będą żyli za 2000 lat. Wszelkie rozgraniczenie między dobrem a złem zawarte w ewangeliach jest prawdziwe jak to, że 2+2=4 i wyrażanie takich poglądów, nawet jeżeli są one uważane za skrajne, jest obowiązkiem każdego chrześcijanina.

Nie można żyć według zasady "Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek". Należy jasno i wyraźnie umieć powiedzieć: to jest dobre, a to jest złe. Oczywiście, czasami takie wybory są bardzo trudne, niemniej stopień trudność nie może być żadnym usprawiedliwieniem. Bardzo często, gdy stajemy przed takim wyborem, usiłujemy sobie poradzić sami, nie odwołując się bezpośrednio do Boga, poprzez modlitwę, ale zgodnie z Jego wolą. Wtedy rzeczywiście człowiek się załamuje, wali się całe jego życie, nie jest w stanie, mimo najszczerszych chęci postąpić tak, jak powinien. Dlaczego? Właśnie dlatego, że staraliśmy się sami znieść ciężar cierpienia, jaki niesie z sobą wybór dobra. W takich sytuacjach bardzo ważna jest modlitwa, mówienie swoim sercem i ustami: "Jezu, ufam Tobie". Wtedy wybór jest równie ciężki, ale Bóg pomaga nam go znieść. Trzeba Mu tylko pozwolić sobie pomóc. Na tym między innymi polega radykalizm ewangeliczny, na słowach "Jezu, ufam Tobie, wierzę, że to, co powiedziałeś, jest prawdą i nie ma żadnej innej prawdy". W jasnym i bezkompromisowym rozróżnianiu dobra od zła i przestrzeganiu tego rozgraniczenia.

Następną cechą radykalizmu ewangelicznego jest zgłębianie własnej wiary i więzi z Bogiem. Jezus powiedział do Piotra "duć in altum" tzn. wypłyń na głębię. Nie należy bać się zagłębiać w Bogu. Przecież On jest wszystkim. To zachęta do tego, aby nie zajmować postawy asekuracyjnej wobec ludzi i Boga, tylko "pójść na całość" z Bogiem. Na tym polega świętość. Nie należy się jej bać. Wielu w tym miejscu powie "to nie dla mnie". A jednak świętość jest dla każdego człowieka. Sobór wyjaśnił, że doskonałość nie jest dostępna tylko "geniuszom" świętości. Drogi do jej osiągnięcia są wielorakie i dostosowane do każdego z nas. Nie można "podpierać" się wizją czyśćca, tzn. rozumować "ja nie muszę być święty, czyściec też nie może być pusty". Pamiętajmy: "kto celuje w czyściec, ten ląduje w piekle". Oczywiście to przenośnia, ale zawiera ziarno prawdy.

No dobrze, a nasza postawa wobec bliźnich? Co w tej sytuacji znaczy być bezkompromisowym i skrajnym w metodach działania? Wydaje się, że to zachęta do wymuszania na bliźnich życia zgodnie z nakazami Ewangelii. I znowu słowo "ewangeliczny" jest potrzebne do zrozumienia problemu. Jezus powiedział: "Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem". Bóg tak nas umiłował, że wolał własnego Syna posłać na straszliwą śmierć na krzyżu, niż naruszyć naszą wolną wolę, która jest przecież darem od Niego. Dlatego radykalizm ewangeliczny nie może być w żaden sposób rozumiany jako zachęta do zmuszania kogoś do czegokolwiek. Radykalizm ewangeliczny to szczera i otwarta postawa wobec bliźnich. Nie sankcjonowanie złych uczynków milczeniem, tylko dlatego że popełnia je ktoś kogo znam, kogo lubię lub kocham. Dlatego trzeba piętnować zło i nie bać się wskazania winnych tego zła, choćby dla ustalenia prawdy. Jednak od wymierzania sprawiedliwości jest Bóg. Więzienie jest tylko środkiem chroniącym ludzi przed złym człowiekiem, który mógłby ich skrzywdzić przez swoje uczynki. Choć mogłoby się to wydawać ograniczeniem wolnej woli drugiego człowieka, tak jednak nie jest. Wolność każdego z nas kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Gdy ktoś naruszy tę zasadę, a czynią to ludzie łamiący prawo, musi się liczyć z tym że i jego wolność zostanie ograniczona. Sposób rozumienia wolność jest tematem na osobne rozważania, które postaram się wkrótce napisać.

Najlepszym przykładem radykalizmu ewangelicznego wobec bliźnich jest postawa Jezusa na Krzyżu, Jezus mówi: "Panie nie poczytaj im tego grzechu, bo nie wiedzą co czynią". W tym fragmencie Pisma Świętego ukazane jest, jak bardzo Jezus zawierzył swojemu Ojcu. Pokazał, że tak naprawdę tylko liczy się relacja człowiek - Bóg. Nic więcej i nic mniej.

Bartek Szaraniec

Do góry

Serwis szara.jezuici.pl korzysta z plików cookie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Poznaj szczegóły polityki cookies. Zamknij