GRZECH PIERWSZYCH RODZICÓW (RDZ 3, 1-7)

Św. Ignacy proponuje, aby w pierwszym tygodniu ćwiczeń zatrzymać się dogłębniej nad rzeczywistością grzechu i sugeruje, aby zatrzymać się nad nim od różnych stron, by spoglądać nań na różne sposoby. Proponuje między innymi, aby na początku zatrzymać się nad grzechem pierwszych rodziców, Adama i Ewy. Mówi wprost o tym, żeby rozumem poznać, co tam zaistniało, o co chodziło i żeby potem zastosować do tego własną wolę. Poznać mechanizmy, jakie tam zachodziły i potem starać się zaangażować świat własnej woli po to, żeby nie tylko poznanie grzechu, ale także odejście od niego było w nas czymś bardzo konkretnym. Dlatego proponuję, abyśmy się zatrzymali się w klimacie modlitwy nad pierwszymi siedmioma wersetami z rozdziału trzeciego księgi Rodzaju (Rdz 3, 1-7).

Możemy sobie na początku wyobrazić tę scenę kuszenia, ulegania grzechowi, wiedząc jednak znowu o tym, że nie chodzi tu o jakiś historyczny czy symboliczny opis grzechu pierwszych rodziców, nie to jest najistotniejsze. Chodzi o pokazanie, kim jest człowiek, który w sposób błędny korzysta z daru wolności. Chodzi o pokazanie dynamiki, anatomii kuszenia, ulegania grzechowi przez człowieka jako takiego, przez każdego człowieka. W dwóch poprzednich rozdziałach protagonistą we wszystkim był Bóg. Tutaj jest nim człowiek, ale jednym z promotorów akcji jest także wąż. Bóg nie jest teraz kimś widzialnym w rzeczywistości człowieka. Pozostawił On jako znak swojej obecności przykazanie. Medytowaliśmy już nad tym, że nie chodziło tu o jakieś przykazanie arbitralne, przypadkowe, ale przekazujące prawdę o istocie człowieczeństwa, o człowieku jako takim. To przykazanie było jedyną możliwą drogą, by człowiek pozostał człowiekiem, by żył w swojej człowieczej pełni, by zaakceptował pełnię życia, ale w uświadomieniu sobie, że jest się człowiekiem, a nie Bogiem. To przykazanie, które było miejscem spotkania człowieka z Bogiem, staje się miejscem odejścia człowieka od Boga w momencie, w którym człowiek staje się protagonistą historii.

Powiedziałem, że protagonistą teraz jest człowiek, ale akcję, przynajmniej częściowo, posuwa do przodu także wąż. Zobaczmy, kim on jest, skąd się pojawia. Otóż, nie wiadomo. Rozdział drugi kończy się wersetem: "chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu" i zaraz werset dalej "... a wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe", a więc pojawia się znienacka, nie wiadomo skąd. Jest kimś widzialnym, ale jednocześnie niewidzialnym. Wypełzający z jaskiń, spod zwałów ziemi zdaje się należeć do świata podziemnego. Jest istotą realną, rzeczywiście istniejącą, ale potrafi tak się upodobnić do otaczającej go ziemi czy też do gałęzi drzew, że zdaje się zanikać, zdaje się nie istnieć. Biblia bardzo mocno kładzie nacisk na to, że w momencie, w którym człowiek dostrzega węża, już został przez niego ukąszony. Wobec węża człowiek czuje się bezradny. Bardzo sugestywny pod tym względem jest np. pewien fragment z księgi Amosa, który przekazuje m.w. następującą prawdę: Uciekasz przed lwem, udaje ci się przed nim uciec, bo widzisz go z daleka. Napotykasz niedźwiedzia, trwożnie chowasz się przed nim do domu, zamykasz za sobą wszelkie możliwe drzwi, zasapany opierasz swoją rękę o ścianę i wtedy?... wtedy kąsa cię wąż. Atakuje wtedy, kiedy ty czujesz się bezpiecznie, kiedy jesteś przekonany, że nie grozi ci już żadne niebezpieczeństwo. W raju też Adam i Ewa czuli się niezagrożeni, bezpieczni. Ta sytuacja może nam powiedzieć wiele na temat tego, kiedy przychodzi stan kuszenia, w jakich sytuacjach to kuszenie może się pojawić. Popatrzmy jak ono przebiega.

Rozpoczyna się ono od pytania na pozór zupełnie nieszkodliwego: „czy to prawda, czy rzeczywiście Bóg powiedział: «nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?»᾿ Jest to tylko na pozór pytanie nieszkodliwe. W rzeczywistości rzuca ono już złowrogi jad, gdyż podchodzi do Bożego nakazu zupełnie na opak. Bóg dał zakaz dotyczący jednego drzewa; wąż stara się go rozszerzyć na wszystkie drzewa. Nakaz Boga był nakazem oferującym pełnię człowiekowi, pełne bycie człowiekiem, pełną wolność. To nie był nakaz tylko po to, by wypróbować posłuszeństwo człowieka. Tym nakazem Bóg mówił człowiekowi kim on jest, kim jest człowiek, co oznacza być człowiekiem. Ten Boży nakaz zostaje zamieniony w ustach węża na nakaz zupełnie przypadkowy. Taka interpretacja Bożego nakazu czyni z Boga bezsensownego despotę, który buduje ogród, umieszcza w nim wszystko, sadzi wiele drzew, umieszcza tam człowieka i mówi mu, tu jest tak wiele drzew owocowych, ale z żadnego z nich nie wolno ci zerwać owocu. Nawet jeśli pytanie węża jest postawione w sposób zupełnie błędny, zasiewa ono odrobinę niepewności czy buntu w sercu kobiety: jeśli to drzewo tam jest, to dlaczego nie mogę z niego zerwać spożywać?

Popatrzmy, jaka jest odpowiedź kobiety. Ta odpowiedź jest niby prawdziwa, ale w rzeczywistości jest to odpowiedź już zupełnie błędna, zupełnie fałszywa. Dlaczego? Kobieta mówi: "z drzewa możemy spożywać, tylko z drzewa, które jest w środku ogrodu, a w środku ogrodu nie stoi drzewo poznania dobra i zła, tylko drzewo życia. Ewie pomyliły się drzewa. Myśli o drzewie poznania dobra i zła, mówi o drzewie życia. A więc jaki to Bóg, który swoim zakazem zdaje się odbierać życie. Bo nie spożywać z drzewa poznania dobra i zła, to tak jakby nie żyć. Do takich absurdalnych wniosków dochodzi człowiek, któremu pomieszały się drzewa, pomieszały się sprawy, wartości.

Jaka stąd wypływa prawda dla nas? To właśnie w pomieszaniu pojęć, w pomieszaniu rzeczywistości, w pomieszaniu spraw, w pomieszaniu wartości dokonuje się oddalenie od Boga, ponieważ w chwili, w której przykazanie Boga staje się absurdalne, wydaje się być nawet przeciwko człowiekowi, wobec takiego przykazania trudno jest być posłusznym. I poza tym Ewa mówi: "nie możemy nawet go dotykać". O tym oczywiście wcześniej nie było żadnej mowy. Jakieś przykazania niezrozumiałe, kobieta gubi we własnym rozumowaniu dotychczasową logikę rzeczy. W momencie, w którym myśli się, że Bóg nie chce dla nas dobra, komunia z Nim jest już przerwana i grzech jest już naszym udziałem. To są korzenie konkretnych grzechów, zanim jeszcze sięgnie się po zakazany owoc.

Biblijny wąż rozumie to doskonale, tak, że jego jedynym zadaniem będzie teraz konkretyzacja sposobu myślenia kobiety. Mówi on: "na pewno nie umrzecie ale otworzą się wam oczy i tak jak Bóg, będziecie znali dobro i zło". A więc podsycanie tego odwiecznego marzenia człowieka: „będziecie jak Bóg, staniecie się jak Bóg᾿. W tym momencie tekst biblijny staje się tragicznie ironiczny. Dlaczego? Wąż mówi: "na pewno nie umrzecie ale otworzą się wam oczy i tak jak Bóg, będziecie znali dobro i zło". I w wersecie 7 czytamy:"otworzyły się im obojgu oczy i poznali (ale poznali), że są nadzy".

Poznanie własnej nagości i potrzeba ukrycia jej, to pierwsze skutki grzechu. By w pełni to zrozumieć, trzeba otworzyć się na biblijne rozumienie, zwłaszcza w Biblii hebrajskiej, nagości. Czym jest nagość? Nagość w języku hebrajskim, w sytuacji po grzechu pierwszych rodziców, oznacza, wyraża stan człowieka pokonanago, zwyciężonego, stan tego, który jest bliski śmierci, stan psychologicznego czy moralnego nieładu, potępienia. To oznacza nagość. By sobie jakoś przybliżyć ten wymiar nagości, możemy sobie np. wyobrazić coś takiego, jak rozbieranie człowieka do naga, jako element wstępny przed torturowaniem go. Poprzez rozebranie człowieka do naga, chce się powiedzieć mu: nie masz już nic na własną obronę, jesteś całkowicie zdany na naszą łaskę czy niełaskę. Albo też to, jak inaczej zachowuje się w sytuacji granicznego niebezpieczeństwa człowiek ubrany i człowiek nagi. Są to dwa różne sposoby zachowań.

W takiej sytuacji uczyniony jest gest pozornej komunii z drugim człowiekiem - podzielenie się owocem. Ale tak naprawdę komunii między tymi ludźmi już nie ma, bowiem muszą się przed sobą zasłaniać, są dla siebie już ludźmi bardzo obcymi, muszą przed sobą się kryć. Trudno jest mówić o prawdziwej więzi, komunii między ludźmi, jeżeli jest to więź, komunia poza komunią z Bogiem. Wpatrując się w ten opis grzechów pierwszych rodziców, możecie iść w różnych kierunkach.

Możecie zatrzymać się w osobistej medytacji nad sytuacjami kuszenia we własnym życiu:

Jakie sprawy, jakie zakresy, jakie wymiary, jakie sfery objęte są kuszeniem?

Jaka jest dynamika, jaka jest anatomia kuszenia na tych poszczególnych sferach?

Czy widzę że, kuszenie przychodzi wtedy, kiedy, ja czuję się jakoś nie zagrożony, bezpieczny?

Czy mam świadomość tego, że kuszenie może przyjść wówczas, kiedy we mnie dokonuje się jakieś wielkie pomieszanie spraw, pojęć, albo też w trakcie kuszenia następuje to ogromne pomieszanie spraw, rzeczywistości, pojęć? Dobro jawi mi się jako zło, zło jawi mi się jako dobro itd. ...


Postarajcie się więc przypatrzeć, jak wyglądają, czy mogą wyglądać struktury kuszenia, anatomia, dynamika kuszenia w różnych sferach, w poszczególnych wymiarach waszego, czy w ogóle ludzkiego życia?

Do góry

Serwis szara.jezuici.pl korzysta z plików cookie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Poznaj szczegóły polityki cookies. Zamknij