Kalendarz 2001
Szara chusta
Jezuici w Szarej 2001
przewodnik grupy
Wawrzyniec Grotek SJ
Mariusz Bigiel SJ
Robert Wawer SJ
Grzegorz Bochenek SJ
(jako scholastyk)
Piotr Szymański SJ
(jako scholastyk)
Michał Gutkowski SJ
Grupa Specjalna (GS)
Kuba Kowalski
(szef porządkowych)
Paweł "Bucek" Bucki
Maciej Banasiuk
(w wózku Mateusz
zwany obecnie Matkiem)
Szary Przyjaciel
Pielgrzymki czyli Basia
(z malutką Marysią)
Magda "Magghie" Fiałkowska
Okładka kasety
"Szarohity 2001"
Rafał "Paszczak"
Medyk
Kwatermistrzostwo
Brat Witold zwany "Rambo"
Najlepsza zupa na świecie :)

2001 - Żywa tradycja

„Do trzech razy sztuka᾿ nie obowiązuje w „Szarej᾿ od tego roku. Jesteśmy w coraz lepszej formie, może dlatego, że widać pracę poprzednich lat, widać, że grupa okrzepła w swej liczbie i tradycji, a przede wszystkim dlatego, że tak wielu pielgrzymów rusza na trasę jak na doroczne rekolekcje. W tym roku pod hasłem „Soli Deo᾿ czyli Bogu jedynemu.

Tradycją są już spotkania śródroczne czyli październikowy pokaz multimedialny (w 2000 po raz pierwszy film, no i jak zwykle slajdy Grześka), opłatek w styczniu, a także dla chętnych Wigilia Paschalna. Przewodnik grupy, brat Wawrzyniec Grotek SJ, zadbał o te atrakcje, a miały one miejsce oczywiście u jezuitów na Rakowieckiej. Wyruszając w drogę mieliśmy w tym roku w rękach piękny kalendarz naszej grupy dzięki staraniom wydawniczym brata Witolda Paszkowskiego, czyli Paszczakusa seniora. Wyborem zdjęć zajął się grupowy Sanhedryn, czyli nasza starszyzna grupowa (stażem i nie tylko). Świetnie, że możemy na Was liczyć. Kalendarz liczył 14 kolorowych stron.

Jako gadżet grupy (co roku go mieliśmy) brat Przewodnik wyprodukował szare chusty. Z początku wydawały się za małe, ale z czasem okazało się, że twórczość pielgrzymów nie zna granic mimo zewnętrznych trudności. Były więc na głowach, rękach, kapeluszach, czapkach, plecach, pasach. Dosłownie wszędzie. Galeria zdjęć pokazuje kilkanaście zastosowań.

Wykorzystując mój amerykański pobyt, mieliśmy także w tym roku cyfrową kamerę. Dzięki jej działaniu jesteśmy w posiadaniu sześciu godzin filmu i setek zdjęć cyfrowych, które zasiliły naszą internetową witrynę. Operatorami kamery byli: najpierw piszący te słowa, potem siostra Agnieszka, a na koniec brat Janek. Ten ostatni i brat Wawrzyniec wyprodukowali po pielgrzymce dwugodzinny dokument o jej przebiegu.

W trasę wyruszyło nas bardzo wielu. Skończyliśmy w liczbie ponad 250 sióstr i braci, co było wielkim wysiłkiem dla przyrządzających posiłki. Liczba wiąże się ze wzrastającą popularnością grupy. Inne grupy w tym roku zaczęły brać z nas przykład, choćby organizując wspólny stół. Nie do przecenienia jest też tradycja - szliśmy już czwarty raz i nie zanosi się na piąty w przyszłym roku. W grupie idzie tradycyjnie wiele harcerek i harcerzy, głównie ze Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, a za mundurem panny sznurem, poza tym wygląda na to, że nasza otwartość na harcerzy z innych organizacji przysparza nam wielu nowych zwolenników. Również liczna obecność jezuitów pozwala na komfortową w stosunku do innych grup ilość czasu, którą można spędzić z księdzem, niezależnie od rodzaju potrzeby (rozmowa, spowiedź, wspólna modlitwa). W tym roku w jezuickich sukniach szli: Przewodnik - scholastyk Wawrzyniec Grotek z Warszawy, główny konferencjonista - ojciec Mariusz Bigiel z Kalisza, ale wkrótce z Bydgoszczy (w czasie przeprowadzki), naczelny spowiednik - ojciec Czesław Sobolewski kapelan szpitala MSW w Warszawie, neoprezbiter - ojciec Robert Wawer z Berkeley w Kalifornii, nasza stodołowa wtyka - scholastyk Grzegorz Bochenek z Warszawy, pocieszyciel wielu - scholastyk Piotr Szymański z Gdyni, oraz piszący te słowa harcerski kapelan i senior grupy. Razem sześciu sprawnych.

Konferencje w tym roku były wokół tematów kerygmatycznych. Słuchaliśmy opowieści o stworzeniu świata, o Jezusie i jego Kościele. Przeplatane przykładami z życia były bardzo słuchane, a wkrótce po pielgrzymce opublikowane na stronach „Szarej᾿ dla tych, którzy nie mieli siły lub okazji słuchać. Konferencje zawsze pod koniec przemieniały się w powtarzalną modlitwę, inspirowaną tematem. Modlitwy były bardzo poruszające, często z naszych ust padały słowa, których nigdy nie powiedzielibyśmy na głos. Niech one trwają w nas przez cały rok, i wzrastają jak ziarna. Całość konferencyjną prowadził o. Mariusz Bigiel.

Oprócz „czarnych᾿ jezuitów szły z nami cztery „szare᾿ urszulanki, które ściągnęła nam do grupy s. Ewa Bońkowska. Siostry Małgorzata, Anna i Elżbieta prowadziły modlitwy, konferencje, ale przede wszystkim były świadectwem powołania zakonnego w wydaniu żeńskim, były dobrym duchem pośród naszej „szarej᾿ masy, szczególnie tych, którzy potrzebowali wsparcia, modlitwy czy rady.

Wracając do harcerzy, tym razem byli oni sprawcami pewnego paradoksu, a mianowicie byliśmy z nich jednocześnie dumni, ale i smutni z ich powodu. Otóż od „Szarej᾿ oderwała się pokaźna grupa naszych porządkowych z poprzednich lat pod dowództwem braci Przemka Bryksy i Adama Ostrowskiego. Stali się oni GS-ami czyli Grupami Specjalnymi, którzy dbali o całość pielgrzymki od strony porządku i bezpieczeństwa. Ta wymagająca służba pochłonęła ich całkowicie i tylko z rzadka witali w Szarej. Na pewno jednak, przez swoją świetną służbę i świadectwo byli doskonałą wizytówką naszej grupy. Kuba Kowalski przejął niewdzięczną w takich okolicznościach rolę porządkowego grupy. Mając tak wiele nowych twarzy i znacznie skromniejsze grono kandydatów spisał się świetnie i podołał zadaniu razem ze swoim zespołem. Od razu też zażegnał wszelkie możliwe animozje między harcerskimi służbami. Porządkowi głównie rekrutowali się ze środowisk bliskich Hufcowi „Kresy᾿ Mazowieckiej Chorągwi Harcerzy ZHR.

Zespół tradycyjnie pod przewodnictwem Pawła „Bucka᾿ Buckiego przekazywał tradycje i nowe-stare dojrzałe talenty. Maciej Banasiuk, nasz webmaster i gitarzysta, dzielnie wtórował po raz drugi w „Szarej᾿ wnosząc najlepsze pomysły ze swoich poprzednich grup. Odwiedziła nas jego żona Basia, której obowiązki macierzyńskie, uniemożliwiły pójście z nami tym razem. W zespole coraz mocniej uczestniczą młode talenty, które dorastają wraz z grupą. W tym roku bardzo aktywne były harcerki z 346 Drużyny Harcerek i Wędrowniczek. Nie wspominam już dawnych śpiewających, z zeszłorocznym hitem czyli Magdą, która dojechała w trakcie i przypomniała nam wiele piosenek i nieco przez to umocniła. W połowie trasy nagraliśmy też taśmę „Szarohity 2001᾿, którą mogliśmy rozprowadzić w Częstochowie. Zespół wstał rano wielce niewyspany, a ścieżka muzyczna znaczona jest kilkudniowym zmęczeniem, ale na tym właśnie polega jej urok. Całość akcji zainicjował o. Bigiel, ale nas kosztowała ona wiele wysiłku, łącznie z opieką nad ekipą nagrywającą, a potem koordynacją produkcji i dystrybucji, ale wysiłek opłacił się po stokroć. Taśma stanowi dla wielu wspomnienie wspaniałych chwil w ciągu szarego codziennego życia. Na czas nagrania swoją obecnością i śpiewem zaszczycił nas Rafał „Paszczak᾿.

Ekipa medyczna zaczęła z Asią Martynuską jako szefową, a zakończył z Anią Kowalską, siostrą Kuby, głównego porządkowego. Rodzina Kowalskich jest więc górą, bo jeszcze szła z nami trzecia i najmłodsza siostra - Weronika. Zmiana w medyku spowodowana była zaplanowanym i zapowiedzianym wyjazdem Asi, świeżo upieczonej studentki medycyny, po kilku dniach marszu. Wyjątkowo liczny zespół ćwiczył się na nas i naszych ranach, ale jakoś doszliśmy do końca, mimo ich usilnych starań. Lista służących nam dniami i nocami sięgnęła 20 osób.

Na czele grupy swoje stałe miejsce zajęło młode małżeństwo kwatermistrzyni i jej męża, Gosia (primo domo Bryksa) i Bartek Godziszowie. Tegorocznym novum była obecność roweru, który znacznie usprawnił wysiłki kwatermistrzowskie. Mogliśmy spokojnie udawać się na miejsce noclegu, będąc pewnymi, że wszystko będzie wiadome, gdy już dojdziemy, bez czekania na zwiad. Tradycyjnie też mieliśmy prymicje w grupie. Msze odprawiał, błogosławił i rozdawał obrazki ojciec Robert Wawer. Długo i dużo by pisać. Wspomnę tylko, że powrócił do nas brat Witold zwany „Rambo᾿, tak strasznie doświadczony przez buty dwa lata temu, a w zeszłym roku opiekujący się swoją chorą córką. Wniósł wiele dobrego zamieszania do naszego grupowego Sanhedrynu i całej grupy. Na chwilkę podczas pierwszego etapu odwiedził nas Robert Kowalski z Kasią-żoną i ich maleństwem. Coraz bardziej widoczne są więc owoce naszego wędrowania.

Na koniec wędrowania czekała nas wspaniała gościna u jezuitów w Częstochowie z zupą z wkładką i kompotem, a przede wszystkim świetną atmosferą. Ten etap naszego pielgrzymowania stał się już dobrą tradycją. Podobną tradycją są goście z innych krajów, w tym roku z Finlandii, Litwy, Francji, Stanów Zjednoczonych i pewnie paru jeszcze ukrytych sióstr i braci. Stanowili o kolorycie naszej grupy.
Za rok już piąta „Szara᾿ - zapraszamy.

o. hm. Michał Gutkowski SJ

Serwis szara.jezuici.pl korzysta z plików cookie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Poznaj szczegóły polityki cookies. Zamknij