Szara 13-ta, WAPM 30-ta ... czyli zapiski z trasy

Tradycyjnie, już 4 sierpnia wieczorem, rozpoczęliśmy pielgrzymkę Mszą Świętą w kościele MB Łaskawej w Warszawie, której przewodniczył o. hm Michał Gutkowski SJ, a homilię wygłosił nasz wielki przyjaciel i ojciec duchowy - o. phm Jerzy Świerkowski SJ. Następnego dnia, o godzinie 5:30, uczestniczyliśmy wraz z całą XXX Jubileuszową Warszawską Akademicką Pielgrzymką Metropolitalną we Mszy Świętej w kościele św. Anny, której przewodniczył abp. Kazimierz Nycz i w ten sposób oficjalnie rozpoczęliśmy XXX WAPM.

W tym roku Szara trafiła do legionu A i wyruszyła jako druga grupa (za grupą wojskową). Idąc ulicami Starego Miasta, a później ul. Górczewską opuściliśmy Warszawę. Ogarniały nas wielkie wzruszenie i entuzjazm, gdy tak wielu mieszkańców stolicy nas żegnało. Słów brakuje, by wyrazić ogromną wdzięczność wszystkim, którzy przygotowywali poczęstunki i posiłki na trasie, stali przed domami z ciastem i kompotem, bądź wodą, które wzmacniają na ciele każdego pielgrzyma.
Pierwsza noc w Gawartowej Woli, to kolejna okazja, by uczyć się wdzięczności za przyjęcie nas na nocleg. Wszak pierwszy dzień to jeden z tych, w których trzeba przejść więcej kilometrów, odpoczynek więc jest bardzo potrzebny.

Drugi dzień rozpoczęliśmy jednoetapowym wędrowaniem do Niepokalanowa, gdzie Eucharystii przewodniczył Prymas senior kard. Józef Glemp. Na szlaku WAPM jest to pierwsza Msza odprawiana w warunkach polowych, ponieważ 3,5 tysiąca pielgrzymów nie mieści się w bazylice. Aby przyjąć tak wielu pątników jest obok bazyliki przygotowany plac, a tam
zbudowany ołtarz.
Wzruszającym momentem było zawarcie Sakramentu Małżeństwa przez parę pielgrzymów z grupy Amarantowej. Był to też kolejny dzień uczenia się wdzięczności i zaufania. Szczególnie podczas ostatniego etapu, gdy szliśmy na nocleg polną drogą, ufni przewodnikowi trasy oraz gospodarzom, którzy bardzo serdecznie nas przyjęli w Babskich Budach,
gdy wieczorem padał deszcz. Był to jedyny nocleg w trudnych, bo deszczowych warunkach.

Trzeci dzień to Msza w Sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej w Miedniewicach, której tradycyjne przewodniczył złotousty biskup Józef Zawitkowski. Dziękujemy za skierowanie wielu ciepłych słów, które bardzo nas umocniły na dalszą drogę. W tym dniu nie pielgrzymował z nami o. Michał Gutkowski SJ. Zastępował go inny, dawny przewodnik Szarej - o. Wawrzyniec Grotek SJ, który służył Szarakom Sakramentem Pojednania i wygłosił konferencję, odwołując się m.in. do swojej trzeciej probacji (ostatni formalny etap formacji u jezuitów) w Australii. Ten dzień zakończyliśmy Apelem Jasnogórskim, wspólnym dla grup nocujących w Starej Rawie.

Czwarty dzień brat przewodnik ogłosił dniem wiankowym, co dla każdego, kto chociaż jeden raz pielgrzymował z Szarą, nie było niczym tajemniczym, a dla tych, którzy pielgrzymowanie z naszą grupą mają jeszcze przed sobą, pozostanie tajemnicą do wieczora kolejnego dnia wiankowego. Po akcji "wiankowej" miejsce, gdzie nocowała nasza grupa, nawiedziło kilku tubylców, którzy swoim głośnym zachowaniem dali impuls do powstania nowego okrzyku Szarej - "moja mała pielgrzymeczko".

W piątym dniu wędrowania odwiedził nas Prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego o. Tomasz Kot SJ, który przed laty wybrał się raz z grupą Szarą, a dzisiaj wędrował z nami dwa etapy. Przywitaliśmy go na "Drogowym Odcinku Lotniskowym", zwanym przez pielgrzymów troszkę niefachowo lotniskiem i przez pół etapu słuchaliśmy bardzo ciekawej i wiele wyjaśniającej konferencji o Krzyżu Chrystusa, który jest znakiem powszechnego Zbawienia, znakiem uniwersalnym. Dzień ten zakończyliśmy trochę nietypowo - większość pątników Szarej udała się na wspólny dla wszystkich grup Apel Jasnogórski, a Ci, którzy pozostali, zajęli się przygotowaniem oprawy muzycznej na Mszę Świętą w następnym dniu.

Jak wcześniej wspomniałem, Eucharystia szóstego dnia (w Smardzewicach) była bardzo ważna dla Szaraków, ponieważ obstawiała ją nasza grupa. Śpiewaliśmy, służyliśmy przy ołtarzu, czytaliśmy Słowo Boże i modlitwę wiernych. Dziękujemy bp Henrykowi Tomasikowi, ordynariuszowi Diecezji Radomskiej za przewodniczenie tej Mszy Świętej. Nocowaliśmy w Prucheńsku Małym.

Siódmego dnia większość trasy szliśmy z grupą czarno-białą, prowadzoną przez o. Mirosława Pilśniaka OP (w tym roku wyjątkowo ze wsparciem dwóch innych dominikanów). Tego dnia sprawowane były trzy Msze Święte dla pielgrzymów WAPM. My, wraz ze wspomnianą wcześniej grupą, przeżyliśmy Eucharystię w Pociesznej Górce. Nocowaliśmy w Krośnie.

Dla 10 pielgrzymów naszej grupy ósmy dzień oznaczał odpoczynek od marszu i jednocześnie prace ręczne, czyli służbę ekologiczną, zwaną również sanepidem. Chodzi o zbieranie śmieci po miejscach noclegów, Mszy i odpoczynków całej WAPM oraz przewiezienie ich na wysypisko śmieci. Można się wtedy przekonać jak wiele śmieci zostawiają po sobie pielgrzymi, ale dzięki bratu Henrykowi Feliksiakowi i ekipom z poszczególnych grup gospodarze mają o nas dobre zdanie (dokładniej o naszym poziomie zaśmiecania). Sprawowana w tym dniu Msza Święta w Rzejowicach była prymicyjną, gdyż jak się okazało wielu pątników (zwłaszcza z grupy biało-złotej) to neoprezbiterzy. Tego dnia wieczorny odpoczynek mieliśmy w Gidlach, sanktuarium prowadzonym przez dominikanów z cudowną figurką Matki Bożej. Tradycyjnie jeden z ojców przywitał nas pokropieniem wodą święconą.

Przedostatni dzień pielgrzymki to Msza Święta w Garnku sprawowana przez abp. Stanisława Nowaka, ordynariusza częstochowskiego. Po tej Mszy tradycyjnie była możliwość przystąpienia do: Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego i przyjęcia szkaplerza. Krótkie konferencje we wcześniejszych dniach przygotowywały do tego momentu, więc niektórzy Szaracy zdecydowali się na przyjęcie szkaplerza czy podjęcie w/w dzieł. Wieczorem przechodziliśmy przez przedostatnie sanktuarium na trasie, w Mstowie. Dzień zakończyliśmy w Jaskrowie podziękowaniami dla szefów służb oraz tych, którzy szczególnie się przyczynili dla tegorocznej Szarej. Było też kilka słów od poprzedniego przewodnika - sch. Pawła Kowalskiego SJ, ale z przyczyn technicznych trudno było się w nie wsłuchać (kombinacja: telefon +tuby = nie działa). Później był wspólny dla wszystkich grup Apel Jasnogórski.

Ostatni dzień na trasie WAPM zaczął się radością (bo już tylko 12 km do tronu Jasnogórskiej Pani) i trudnością (bo trzeba wstać o 3:50, w tym roku dodatkowo podczas burzy i deszczu, które jednak po wyjściu ustały); moment Przeprośnej Górki, odpoczynek w Mirowie, gdzie tradycyjnie zrobiliśmy kilkanaście zdjęć, głównie harcerskich i ostatnia prosta na Jasną Górę... Tam przywitał nas abp Kazimierz Nycz, błogosławiąc na ostatnie metry pielgrzymowania i na spotkanie z Matką Bożą w jej cudownym obrazie.

Kilka informacji:
W Szarej w tym roku wędrowało 183 pielgrzymów. Wśród pątników naszej grupy było 10 jezuitów: o. Michał Gutkowski SJ, o. Czesław Sobolewski SJ, sch. Paweł Bucki SJ (przewodnik grupy), sch. Krzysztof Augustyniak SJ, sch. Kamil Mrówka SJ, sch. Przemysław Panicz SJ, nov. Paweł Witkowski SJ, nov. Jarosław Zieliński SJ, nov. Kamil Sławiński SJ i
nov. Jacek Domański SJ
. Jak wspomniałem w opisach poszczególnych dni gościli u nas: o. Prowincjał Tomasz Kot SJ, o. Wawrzyniec Grotek SJ i o. Jerzy Świerkowski SJ.

Tradycyjnie pielgrzymowała z nami s. Małgorzata Bauer ze Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Powróciła też dawna szaraczka - s. Franciszka Cejrowska, w umundurowaniu Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus, wcześniej w harcerskim mundurze znana jako Hela vel. Cejra, zabierając ze sobą współsiostrę – s. Albertę Świerżyńską.

Szara wyglądałaby zupełnie inaczej, a najprawdopodobniej nie doszłaby w ogóle na Jasną Górę gdyby nie Szefowie poszczególnych służb:

porządkowej - Karol "Wielki Muł" Krupka;
biura - Marta Kalisz;
medycznej - Karolina "Bober" Bobrowska;
muzycznej - Aleksandra "Kojot" Jaromin;
kwatermistrzowskiej - Eliza Ziemińska.

Dzięki Wam wielkie!
Szczególne podziękowania należą się służbie wodnej, dzięki której prawie żaden pielgrzym nie zasłabł (a były ku temu okazje) oraz tzw. zwiadowi kwatermistrzowskiemu, który zawsze sprawdzał na czas jak wygląda sytuacja z naszym noclegiem.

Prawie codziennie mogliśmy wysłuchać mini konferencji o maxi sprawach - egzystencjalnie i niebanalnie - wszystko to dzięki siostrze Asi Kopacz.

Dzięki przyjaciółce wszystkich szaraków, a dla niektórych nawet rodzonej siostrze, żonie, mamie ;-)  nasi przyjaciele już podczas pielgrzymki mogli podziwiać zdjęcia i filmy z trasy. Mowa oczywiście o Basi Banasiuk.

Na koniec ciekawostka: dzięki drobnej pomyłce przewodników trasy trzeciego dnia pobiliśmy rekord w długości jednego etapu idąc około 12 km.

Przemysław Panicz SJ

Serwis szara.jezuici.pl korzysta z plików cookie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Poznaj szczegóły polityki cookies. Zamknij