RELACJA Z SZAREJ 2012

PRZED PIELGRZYMKĄ

Pierwsze cztery dni sierpnia były pełne przygotowań do tegorocznej Szarej. Ruszyły zapisy w krużgankach św. Anny i odbyła się próba grupy muzycznej. Spotkaliśmy się na wspólnej Mszy Świętej w kościele MB Łaskawej i oddaliśmy bagaże do ciężarówki. Na stronie grupy Szarej na facebooku pojawiały się informacje dotyczące pielgrzymki. Staliśmy się gotowi do tegorocznej wędrówki.

DZIEŃ PIERWSZY

Spotkaliśmy się u św. Anny w składzie wszystkich grup. Mszy świętej przewodniczył ks. kardynał Kazimierz Nycz. Jako grupa harcersko-jezuicka, większość z nas było w mundurach. Uformowaliśmy szyk przy pomocy kabla od tub i ruszyliśmy w trasę. Warszawiacy pozdrawiali nas z okien swych domów lub z rogów ulic. Zaczęliśmy się rozśpiewywać i przypominać sobie stare „szarohity” oraz okrzyki. Przewodnik Paweł Witkowski Sj zaczął rzucać sucharami przez mikrofon (aż okruchy leciały), a bracia muły zachęcali do trzymania kabelka. Usłyszeliśmy pierwszą konferencję, zaśpiewaliśmy po raz pierwszy Godzinki i odmówiliśmy pierwszy różaniec. Na postojach tańczyliśmy belgijkę i menueta. Nocleg mieliśmy zapewniony we wsi Wiejce. Warta kuchenna przygotowała kolację, po której był Apel Jasnogórski.

DZIEŃ DRUGI

Obudziliśmy się w pięknym wschodzie słońca, który później niestety przerodził się w niemiłosierny skwar. Msza Święta odbyła się w Niepokalanowie dla wszystkich grup. Harcerze i harcerki z Szarej założyli mundury. Ewangelia czytana była po polsku, niemiecku i węgiersku. Na kolejnym etapie była konferencja o Zofii Kossak-Szczuckiej, jednak palące słońce nie pozwalało się na niej skupić. Całe szczęście, kolejny postój znajdował się w cieniu drzew i dostaliśmy obiad oraz kompot. Na nocleg zatrzymaliśmy się w Miedniewicach. Po zwyczajnych codziennych czynnościach spotkaliśmy się na apelu, który był poprzedzony zabawą w zamki i uczczeniem 18. urodzin jednej pątniczki.

DZIEŃ TRZECI

Kolejny dzień rozpoczął się w ponurym nastroju, gdyż obudziła nas plucha. Zwinęliśmy mokre namioty i udaliśmy się do sanktuarium w Miedniewicach. Biskup Zawitkowski w tym roku nie „całował” na powitanie naszych stóp, tylko o dziwo ręce. Słońce wyszło po Komunii, dlatego pełni nadziei poszliśmy na kolejny etap. Na jednym postoju mieszkańcy poczęstowali nas wspaniałymi ciastami i kanapkami. Szliśmy dalej w chłodnym cieniu lasu, a pod koniec kochani bracia porządkowi ofiarowali się ponieść siostrom plecaki.

DZIEŃ CZWARTY

Czwarty dzień był najbardziej udany. Świeciło słabe słońce i wiał mocny wiatr, co w połączeniu stanowi idealną pogodę dla pielgrzyma. Piękne widoki cieszyły nasze oczy: bezkresne pola i łany zboża. Bracia "czarni" skakali i biegali, ciesząc się tak cudownym darem bożym jak łąka. Dzisiaj mijaliśmy krzyż, pod który każdy pątnik rzucił kamień – symbol oddania ciężaru grzechów Jezusowi. Zjedliśmy pyszny obiad w Skoczykłodach, a po posiłku bracia porządkowi tworzyli rozmaite ludzkie piramidy. Na noclegu okazało się, że siostry mają byka w stodole. Wieczorem odbyło się wiankowanie. 

DZIEŃ PIĄTY

Na Mszy św. większość spała, być może w ramach przygotowań do dzisiejszego pobytu w Spale. Informację proboszcza o sześciu czekających nas zupach pielgrzymi przyjęli oklaskami. W dużym parku mogliśmy zjeść do woli, szczególnie że udało nam się przyjść przed wojskiem. Grupa wojskowa bardzo lubi grupę szarą m.in. za okrzyki "Szara czołgiem!" i "Szara pancerwafel!". W Spale zjedliśmy pyszne pierogi, a wieczorem poszliśmy na wspólny apel prowadzony przez grupę brązową.

DZIEŃ SZÓSTY

Niektóre siostry miały tego ranka okazję obudzić się w środku stogu siana. Na Mszy św. w Smardzewicach chętni pielgrzymi ze wszystkich grup mogli przyjąć szkaplerz i podjąć się duchowej adopcji dziecka nienarodzonego. Pod koniec dnia pewien „srebrny” brat umilał nam drogę grą na saksofonie. Podziwialiśmy później przepiękny zachód słońca. Grupa muzyczna odbyła próbę do oprawy mszalnej = Mszy św., na jutrzejszy dzień. Uczyliśmy się czterogłosowej pieśni „Duszo Chrystusowa”.

DZIEŃ SIÓDMY

Siódmy dzień pielgrzymki obfitował w chłód, wilgotność i wiatr. Bardzo wcześnie dotarliśmy na Mszę do pięknego starego kościoła w Podklasztorzu, na którą przygotowaliśmy oprawę. Na postoju obiadowym grupka Szarej (ze Staśkiem i Klimkiem na czele) wzięła udział w zażartej dyskusji na temat kary śmierci. Szliśmy jako grupa reprezentacyjna (nieśliśmy krzyż i mieliśmy przytwierdzoną do znaczka tabliczkę). Odbył się chrzest mułów.

DZIEŃ ÓSMY

Bracia porządkowi mieli dziś obrzędowość „Gwiezdnych wojen”. Na Mszy św. większość znów spała. Mijaliśmy sanktuarium w Gidlach. Przed kościołem z figurką 9-centymetrowej Maryi cała Szara uklęknęła (może padła na kolana :P). Na jednym postoju muły zrobiły ludzką piramidę, na szczycie której stanął antenka Pająk. Na noclegu okazało się, że domy mamy bardzo oddalone od bagażu.

DZIEŃ DZIEWIĄTY

Rano byliśmy świadkami pięknego widoku – słońce wschodzące we mgle. Mszę odprawiono w Garnku. Nie starczyło dziś dla nas zupy, ale dostaliśmy świeży, wspaniały chleb. Wieczorem odbyła się kolacja apostolska – nikt nie może sam sobie wziąć jedzenia, tylko musi poprosić o nie brata lub siostrę. Później była FTOPa (Festiwal Twórczości Około Pielgrzymkowej). Miały miejsce podziękowania i występy. Niektórzy mówili wiersze, inni śpiewali. Widzieliśmy Flipa i Flapa (w wykonaniu Kota i Skowrona), poznaliśmy wiersz brata Chopina pt. „Szaromotywa II”, opisujący co się działo na pielgrzymce oraz wysłuchaliśmy ostatniego odcinka „Drogi do miłości” (przez prawie całą pielgrzymkę Stasiek z Frankiem wymyślali kolejne części wenezuelskiego serialu o młodej Manueli i jej przygodach – każde zdanie tłumaczone było na język imitujący hiszpański).

DZIEŃ DZIESIĄTY

Pobudka była bardzo wcześnie rano, aby dojść na Jasną Górę po dziewiątej. Na Przeprośnej Górce zatrzymaliśmy się na chwilę, aby zgodnie z tradycją przeprosić się nawzajem i podziękować sobie. Na postoju robiliśmy sobie zdjęcia. W Częstochowie uformowaliśmy szyk po osiem osób w rzędzie. W kaplicy cudownego obrazu Najświętszej Maryi Panny odśpiewaliśmy modlitwę harcerską. Później udaliśmy się do ogrodów jezuickich, gdzie zostawiliśmy bagaże i poszliśmy na Mszę św. kończącą do kościoła księży pallotynów (Dolinka Miłosierdzia - przyp. webm.). Już na początku Mszy dowiedzieliśmy się wspaniałej nowiny – Bartek poprosił Hanię o rękę! Owacje na stojąco trwały ok. pięciu minut.

Diana

Serwis szara.jezuici.pl korzysta z plików cookie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Poznaj szczegóły polityki cookies. Zamknij